– J-Jackson? – szepcze Ariel, w jej głosie słychać rozpacz i niedowierzanie. – Jesteś naprawdę? Czy mi się wydaje?
Z gardła Jacksona wydobywa się szloch, gdy pada na kolana. – Ari – mówi do niej, jego mentalny głos drży. – Już idę…
– Kochanie – odpowiada, krótko i wystraszenie. – Skarbie, nie rób tego – zabiją cię…
– Ja ich, kurwa, zabiję! – odpowiada krzykiem.
O dziwo – absurdalnie – cudownie






