Godzinę później wchodzę do sali bankietowej u boku Gabriela, moja dłoń spoczywa uroczo na jego, gdy książę prowadzi mnie naprzód. Znów mam na sobie diamentową obrożę, która ukrywa znak Luki, choć dziś nie mam korony, co mi odpowiada. Pippa ubrała mnie w hektary różowej satyny na kolejny gorset, który w niczym nie pomaga skurczom, które torturują moje plecy i brzuch. Przez cały czas powstrzymuję si






