Oddech Gabriela staje mu w gardle, wyprostowuje się gwałtownie, gdy odpycham go od siebie, robię krok w tył i wycieram palce, pokryte cyjankiem, o tkaninę fartucha. „Dzięki za udostępnienie mi pokoju z tyloma kosmetykami” – mówię całkiem obojętnie, a jego oddech staje się płytki. „Wazelina bardzo przydatna na spierzchnięte usta i…” Macham mu palcami przed twarzą. „…chroni przed wnikaniem trucizn p






