Marigold przygląda mi się przez dłuższą chwilę i czuję, jak Jackson podchodzi bliżej, siada na ziemi za mną. Dziewczynka spogląda na niego, a potem znowu na mnie.
"Ariel" – szepcze, a moje imię wypowiedziane jej maleńkim głosem ściska mi serce. Uśmiecham się do niej – szeroko, szczerze – choć łzy ciekną mi z kącików oczu. Szybko je wycieram, nie chcę, żeby myślała, że jestem smutna.
"Tak, zgadza s






