Pomiędzy mną a Jesse panuje milczące napięcie, spowite marszczeniem brwi. "Co?" pyta Jesse. "Co w tym dziwnego?"
"Naprawdę byś przyszła i zaopiekowała się Marigold?" szepczę, zaskoczona i trochę podekscytowana. W sumie nigdy nie myślałam o zatrudnieniu niani – ale z drugiej strony, w ciągu ostatnich kilku minut nie myślałam o niczym innym niż o tym, jak bardzo jestem wściekła na mojego tatę –
"C






