Kiedy Jesse, Mark i ja wracamy do salonu, posyłam ojcu krótkie, pełne uznania skinienie głowy, po czym od razu podchodzę do Jacksa.
Wyciąga do mnie jedną rękę, drugą trzyma wyciągniętą w stronę Marigold, podsuwając garść koralików jej i Serafinie, które siedzą na kanapie, nawlekając dla siebie naszyjniki. Posyłam im radosne spojrzenie, po czym wtulam się w bok Jacksona, obejmując go ramieniem w t






