– Dobrze! – mówię radośnie i z entuzjazmem, patrząc na córeczkę mojego partnera. – Zmiana planów, Goldie! Powitamy na świecie nowego dzidziusia!
Marigold patrzy na mnie z lekkim zmarszczeniem na usteczkach przypominających pąk róży, wyraźnie nadal nie rozumiejąc i nie będąc szczególnie zadowoloną z faktu, że cukierki najwyraźniej wypadły z harmonogramu.
Jesse śmieje się, podchodząc bliżej do mnie






