Roześmiana podnieceniem, mijam Corę i wchodzę do pokoju Pippy, kierując się od razu do świeżo upieczonej mamy. Cora idzie za mną, zmierzając do kąta, żeby spakować torbę lekarską.
– Pips! – mówię, uśmiechając się szeroko i sięgając po jej dłoń, siadając na stołku obok niej i promieniując radością. – Jak się czujesz? Wszystko w porządku?
– Dobrze – odpowiada Pippa, śmiejąc się cicho. – Ulżyło mi, ż






