Marigold wydaje z siebie cichy okrzyk zmartwienia, wyciągając rączki do taty, ale Jesse trzyma ją mocno, szepcząc, że tata ma się dobrze, jest tylko bardzo, bardzo zaskoczony.
Pozwalam Jessemu zająć się naszą córką przez chwilę, klękam przed Jacksonem i ujmuję jego twarz w dłonie. "Jacks" - szepczę, kierując jego szkliste oczy na moje. "Kochanie, wszystko w porządku?"
Coś w tym sprawia, że Jackson






