– Ariel – mówi tata, a jego głos jest cichy, ostrzegawczy. Rafe, Mark i Jesse siedzą cicho na kanapie, spoglądając to na mnie, to na niego.
Ignoruję ich wszystkich, przenosząc wzrok na mamę. – A co z tym wszystkim, co mówiłaś dziś rano? – warknęłam, gasząc płomień. – O tym, że mogę mieć wszystko, że nie muszę się ograniczać tylko dlatego, że jestem w ciąży?
– Kochanie, każde moje słowo było szczer






