Marigold, siedząc wysoko na ramieniu Jacksona, rozgląda się po dworcu z szeroko otwartymi oczami, żując ciasteczko. Przygryzam wargę, obserwując ją, zaniepokojona, czy nie zacznie się denerwować. W końcu w jej życiu było już tak wiele zmian…
– Nic jej nie jest – mruczy Jackson, uśmiechając się do mnie z góry, po czym odwraca wzrok z powrotem na naszą córkę. – Po prostu… jest zainteresowana. Bez st






