– Jak to: nigdy nie byłeś w domu?! – krzyczę, klepiąc mojego partnera w ramię.
On uśmiecha się do mnie z góry, podobnie jak Marigold. – No jak to, Ariel? Kiedy miałbym być w domu? Dorastałem w barakach z bandą innych chłopców, a potem przeprowadziłem się do miasta, gdzie mieszkałem w bloku. Stamtąd mieszkałem w barakach dla kandydatów, a potem w zamku... – podnosi brodę w kierunku zamku na klifie






