– „Czy to ona…?” Kładzie dłoń na moim przedramieniu protezy, a ja głęboko wdycham powietrze przez nos.
– „Zrobiła to, co musiała, żeby uratować mi życie. Nawet jeśli sama w to nie wierzy, jestem jej za to wdzięczny.”
Jej palce nadal przesuwają się po gładkiej, srebrnej powierzchni i znowu się uśmiecha.
– „Jest miękka i bardzo przyjemna w dotyku. Nie jest tak źle.”
– „Mówisz tak, bo nigdy nie widzi






