Beni
Opuszczam salon, kipiąc wściekłością, której ledwo mogę powstrzymać. Ten pieprzony skurwysyn zginie! Mijam kilku ochroniarzy na korytarzu, nawet się nie witają – i dobrze dla nich. Teraz każdy, kto spróbuje ze mną porozmawiać, będzie tego żałował. Docieram do kuchni i w końcu jestem sam. Uderzam zamkniętą pięścią w blat i mamroczę przekleństwo.
"Chcę tylko poznać faceta, który wydaje się mną






