Beni
Nerwowo wystukuję protezowanymi palcami o blat stołu. Umieram, żeby się napić, kurwa. Zastanawiam się, czy nie zadzwonić do mojej terapeutki. Rozmowa z nią zawsze mnie uspokaja, ale natychmiast odrzucam ten pomysł. Wiem, że jeśli powiem jej, co zamierzam zrobić, sprawi, że zmienię zdanie. Może to i lepiej. To wszystko jest pieprzone szaleństwo! Wytrzymałem dwa lata, mogę wytrzymać dalej. "To






