Lina
Smak czosnku wypełnia mi usta. Jest mocny, ale dobry. Przeciągam językiem po metalowym kolczyku na jego sutku, a Beni syczy przekleństwo między zębami. Sięgam znowu po słoik z sosem, nabieram hojną porcję palcami i kontynuuję wzdłuż jego mięśni brzucha, aż klęczę u jego stóp. Podnoszę wzrok, a Beni uśmiecha się, zanim rozpina spodnie i uwalnia swojego penisa. Całkowicie smaruję go gęstym sose






