– Nie wyjdę za mąż! – wykrzykuję i zaciskam powieki. – Byliśmy w kasynie. Wygrałam sto dolarów.
– Ach, a potem przegrałaś je razem z prawie trzema tysiącami więcej. – Otwieram szeroko oczy, a mały uśmiech błąka się po kącikach jego ust. Czyżbym wydała wszystkie swoje oszczędności na cholerną grę losową? – Spokojnie, grałaś moimi pieniędzmi, a ja mam ich pod dostatkiem.
– To żadne usprawiedliwienie






