Beni.
– Nie. – Przerywam w połowie rozpinania spodni i podnoszę wzrok.
– Ustalmy jedno. Mogę pójść na wiele ustępstw, żeby ten związek wypalił, ale…
– Jaki związek?! – wykrzykuje, przerywając mi.
Patrzę na nią surowo i powstrzymuję parsknięcie.
– Ale – ignoruję jej pytanie – nie, jeśli chodzi o seks. Jeśli każę ci zdjąć te pieprzone ciuchy, po prostu masz być posłuszna, jak ta grzeczna dziewczynka






