– No już, Nic – wzdycha Christian, ruszając w stronę domu.
– Absolutnie nie – mówi Nico, schodząc jeden stopień i wyciągając rękę w stronę Christiana, dłonią skierowaną płasko do niego. Ku mojemu zaskoczeniu, zerka na mnie. – Ty tak na serio, Chris? Ona? Przez nią zmarnowałeś sobie życie?
Moja szczęka opada na widok tego jawnego lekceważenia w słowach Nico.
– Uważaj na słowa, kuzynie – warczy Chri






