Chłopcy zaczynają obmyślać plany, a ja niemal od razu przestaję nadążać za tym, o czym mówią. Nie chodzi o to, że celowo próbują mnie wykluczyć, posługując się kodami czy czymś w tym stylu – po prostu nie rozumiem połowy osób, o których wspominają, ani miejsc, ani strategii.
Po kilku minutach wypuszczam długie westchnienie, wstaję i podnoszę swój napoczęty kubek kawy.
– Wszystko w porządku? – pyta






