Nico prycha śmiechem i kręci głową, znów łapie mnie za ramię i wyciąga na korytarz, sukienkę wciąż trzymam przy piersi.
– Chyba nigdy nie zaczniesz brać tego na poważnie, bo kurwa nigdy tego nie robiłaś, Iris! – mówi, zamykając za sobą drzwi i ściszając głos, żeby Christian i Frankie, siedzący przy kuchennym stole, niczego nie zauważyli.
Wzdycham, oburzona tym oskarżeniem. – Przecież biorę!
– Chri






