Wsiadamy do autobusu na lotnisko, wysiadamy nie przy terminalu odlotów, ale przy terminalu towarowym. Podciągam plecak wyżej na ramieniu i spoglądam na Frankiego, gdy autobus odjeżdża bez nas.
– Czyli rozumiem, że nie lecimy pierwszą klasą?
Uśmiecha się do mnie złośliwie, obejmując mnie ramieniem. – Wiesz, że nigdy nie byłem facetem od pierwszej klasy, Bambs.
Śmieję się trochę, choć to w połowie n






