W międzyczasie Nicole poszła z Coltonem do jego gabinetu i odezwała się dopiero, gdy drzwi zostały zamknięte.
– Prezesie Gardner, tak naprawdę nie musi pan aż tak stawać po mojej stronie.
Colton podniósł na nią wzrok, nie zmieniając zbytnio wyrazu twarzy, po czym znów opuścił głowę, chichocząc cicho.
– Nicole – zawołał, a spojrzenie jego ciemnych oczu różniło się od tego wcześniejszego; krył się w






