Queenie czuła się, jakby śniła. Jej wzrok padł na dłoń, która delikatnie oplotła jej nadgarstek. To był pierwszy raz, kiedy Colton wyciągnął do niej rękę w taki sposób.
W tamtej chwili ogarnęło ją nieopisane szczęście. Choć była niezwykle osłabiona, zdołała wykrzesać z siebie dość siły, by pójść z nim na górę do swojego pokoju.
Tymczasem Lydia nie przerywała tej czułej chwili, wierząc, że to znak,






