Rozdział 115
Perspektywa Cedrica:
Podszedłem swoim tempem i stanąłem obok boskiej wilczycy Aurory.
Z pewnością wyglądała... wspaniale.
To znaczy, ona była piękna... Jej wilczyca była równie piękna i jakoś przypomniałem sobie, że z powodu mojego odrzucenia ta wilczyca zniknęła na długo.
Adelaide, prawda?
Nawet jej imię brzmiało wspaniale...
Nic dziwnego, że mój wilk, Philip, tak się w niej zakocha






