Rozdział 122
Perspektywa Aurory:
Siedziałam pod drzewem przez chwilę, aż palące słońce zaczęło mnie parzyć w skórę. Wiatr był przyjemny i kojący aż do teraz, a cień pod drzewem wydawał się relaksujący.
Jednak zaczęło robić się gorąco i poczułam, że powinnam już wracać do domu…
Wzięłam kapelusz i włożyłam go na głowę, czując, że moje palce są trochę mniejsze niż wcześniej…
Moje brwi zmarszczyły si






