– W sumie był całkiem wyluzowany, jak na to wszystko – uśmiecha się i je więcej sushi. Cieszę się, że mu smakuje. – Były jego dwie wersje. Przynajmniej dla mnie. Był moim tatą, a potem moim Królem.
– Kiedy był moim tatą, ciągle sypał żartami. Opiekował się mną, kiedy sytuacja wymykała się spod kontroli na treningach. Zawsze mi tłumaczył, dlaczego jest dla mnie taki surowy, ale zawsze wiedziałam, ż






