Kiedy wyszedł, Asher odwrócił się, emanując śmiertelną aurą. Elara miała nadzieję i modliła się, żeby nie dręczył jej tak jak wcześniej.
– Co to za zabójcze spojrzenie? – zapytał z drwiącym uśmiechem. – Myślisz, że to ci pomoże w tej sytuacji?
– Nie gapię się na ciebie – odparła, starając się grać dobrze swoje karty. Może uda jej się go przekonać, żeby ją wypuścił.
– To co, do cholery, robisz?






