"Witaj w moim piekle, kochanie," wyszeptał, a jego złowieszczy uśmiech sprawił, że Elara zadrżała.
"Trzymaj się ode mnie z daleka," warknęła.
Charles prychnął, gładząc ją po włosach, uśmiechając się przy tym jak niewinny dżentelmen. To był ten sam uśmiech, który znała, ten, który kiedyś sprawił, że pomyślała, iż jest dobrym człowiekiem – słodką, niewinną duszą.
"Nadal nie rozumiesz swojej sytuacji






