– Jesteśmy na miejscu – oznajmiła Anita, gdy tylko wysiadły z autobusu. Siedziba firmy Charlesa wznosiła się wysoko i majestatycznie.
– Chodźmy do środka.
Weszły do budynku, ale natychmiast zatrzymała je recepcjonistka.
– Kogo panie szukają? – zapytała, lustrując wzrokiem ich ubrania.
– Mojego męża – odpowiedziała Anita.
– Męża? – powtórzyła recepcjonistka. – Kogo?
– Charlesa – odparła z uśmiechem






