Podróż powrotna z sądu była cicha, ale nie krępująca. Wpatrywała się w okno, a w jej myślach wciąż rozbrzmiewały słowa żony Charlesa, podczas gdy Damian odruchowo gładził kciukiem wierzch jej dłoni. Ten drobny gest sprawił, że jej serce zadrżało.
– Dobrze sobie poradziłaś – odezwał się w końcu Damian, przerywając ciszę.
Odwróciła się, by na niego spojrzeć. – Masz na myśli żonę Charlesa?
Pokiwał






