Telefon Jacksona zadzwonił o 16:30. Imię Henry’ego migotało na ekranie. Serce podskoczyło mu do gardła, gdy odebrał.
– Halo? Henry?
– Panie Hayes – głos Henry’ego ledwie przekraczał szept. – Znalazłem coś. Coś o pani Blackwood, co wszystko zmienia. Ale nie mogę o tym mówić przez telefon. Czy może pan przyjechać do mnie?
Jackson już chwytał za kluczyki. – Oczywiście. Proszę mi tylko wysłać adres.
–






