Kalista weszła do swojego sklepu, a jej pierś unosiła się z ciężaru emocji. Podróż powrotna była nie do zniesienia, łzy spływały po jej policzkach jak cicha burza. Słowa ojca rozbrzmiewały w jej głowie, każda sylaba niczym sztylet wbity w jej pierś.
„Zostaw Ranyę. Oddaj go Signoralowi.”
Zaśmiała się gorzko, sama myśl o tym wywołała nową falę gniewu. Jak jej ojciec, człowiek, który zawsze był jej o






