Pięć lat temu
Carolyn Lewiston chodziła nerwowo po swoim gabinecie, ściskając telefon tak mocno, aż jej kostki zbielały, sycząc do słuchawki. – Nie możesz mi tego mówić, Ben. Nie pozwolę ci na dostęp do niego, skoro nawet nie potrafiłeś w pełni wykonać zadania.
Po drugiej stronie Ben zabrzmiał spięcie. – Carolyn, zrobiłem, o co prosiłaś. Załatwiłem ją – matka Ranyi nie żyje. Nawet upozorowałem t






