Zanim Lyna Frank zdążyła znaleźć swój telefon, nagle poczuła, że ten głos jest zbyt znajomy. Jej dłonie zamarły.
Przypomniała sobie, jak jakiś mężczyzna zabrał ją z cmentarza, a ona zwymiotowała na niego, brudząc mu samochód.
Dziewczyna zwiesiła głowę, a czubki jej uszu poczerwieniały.
Lu Yan spojrzał na nią, wciąż jeszcze otumanioną po alkoholu, i uśmiechnął się kpiąco. – Nie mówiłaś przypadkiem,






