Pan?
Słysząc, jak ten smarkacz nazywa go Panem, Hackett w końcu zareagował. Ten smarkacz się do niego zwracał, a to nie był sen.
Chociaż był trochę zły, dziecko go jeszcze nie znało. Już samo to, że nazwał go panem, było uprzejme.
– Jestem... przyjacielem twojej mamusi.
Hackett wyprostował się i poważnie odpowiedział na jego pytanie. Potem wpatrywał się w małego człowieka przed sobą, skanując jego






