Rozdział 215: Jaden
Helene ruszyła za nimi, ale wyciągnąłem rękę, by ją powstrzymać. Zignorowałem mrowienie i reakcję Knoxa na dotknięcie jej. Przełknąłem ciężko ślinę, by móc w ogóle wydobyć z siebie głos.
– Zostaw ich – powiedziałem. – Sami to załatwią. A ty nie chcesz tam być, kiedy to nastąpi.
Zaczęła odpowiadać, ale urwała, gdy jej policzki zapłonęły rumieńcem, uświadamiając sobie, co miałem






