Rozdział 216: Lucas
Sutton była już na szczycie schodów, kiedy trzasnąłem za sobą drzwiami domku. Pokonywałem stopnie po dwa naraz, by ją dogonić. Zaczęła chwytać ubrania i wpychać je z powrotem do walizki.
– Nie skończyliśmy tej dyskusji, Sutton – warknąłem. – Nie będziesz mnie oskarżać o coś takiego i po prostu odchodzić. Nigdy nie robiłem nic innego poza udowadnianiem ci, że nie obchodzi mnie,






