Rozdział 307: Sutton
Chwytając Motty za ramię, rozejrzałam się ostrożnie, wciągając ją do małego korytarza, poza zasięg wzroku. Cokolwiek się działo, nie było dobrze. Ale to był tym większy powód, byśmy uważały, żeby nie zauważono nas razem. Zwłaszcza jeśli miałyśmy zaraz wprowadzić w życie plan porwania księżniczki.
– Motty, uspokój się – ponagliłam ją. – Co się stało?
– Nie ma czasu. Musisz przy






