Rozdział 360: Sutton
Oczy mojego ojca rozszerzyły się, a potem jego ramiona opadły. Wychylając się, rozejrzał się w obie strony korytarza, po czym wpuścił nas do mieszkania.
— Próbowałem — przyznał. — Mam kilku przyjaciół, którzy zgodzili się pomóc, ale nie wiem, jak ich tu sprowadzić.
— Ilu ludzi? — zapytałam.
— W najlepszym razie pięćdziesięciu — powiedział ze smutkiem.
— Potrzebujemy broni — wt






