Rozdział 369: Lucas
Odrzuciłem ciało na bok. Rzuciłem się z powrotem do rannego. Mocno się pocił, a jego oddech był płytki, ale wciąż żył. Dokończyłem przeciąganie go w bezpieczne miejsce. Odetchnąłem z ulgą, widząc, że mój drugi członek watahy też wciąż oddycha. Gdy tylko wróciłem, ktoś inny pomagał już przenosić kolejnych rannych, podczas gdy pozostali rzucali kolejne granaty dymne.
Pomimo ciosó






