Rozdział 365: Lucas
Zrobiłem kilka kroków naprzód. Znów próbując dostrzec to, co widziałem w zamglonym świetle wschodu słońca. Usłyszałem za sobą kroki, ale nie miałem głowy, żeby sprawdzać, kto to. Mój wzrok pozostał utkwiony w pojeździe zbliżającym się w naszą stronę.
W pojazdach. Tak, z pewnością było ich więcej. Była to kawalkada czarnych autobusów i opancerzonych ciężarówek.
Moje serce znów z






