Kiedy kończą okrążenie, nawet nie są zadyszani. Tymczasem ja się spociłam, tylko na nich patrząc.
– Staraj się nie ślinić, Harper – droczy się Theo, przechodząc obok.
Krzywię się na niego, a on się śmieje.
Mój wzrok przesuwa się na Chase'a, który wyciąga ramiona nad głowę, a jego koszula podciąga się na tyle, by dać mi rzut oka na te mięśnie brzucha, o których już wiem, że są przyjemne pod moimi o






