Henry zdawał się rozumieć.
Mandy miała na myśli, że Monique odeszła nie dlatego, że go nienawidziła, ale dlatego, że nie śmiała mu spojrzeć w oczy.
A on musiał zrobić wszystko, by pozwolić jej powoli to zaakceptować i przestać się bać konfrontacji z nim.
W końcu to, co wcześniej zrobił Monique, było rzeczywiście trochę przesadzone.
Kiedy przestanie się tak bać konfrontacji z nim, powinien znaleźć






