Na te słowa wyraz twarzy Caleba drgnął. – Co powiedziałaś? Wiesz, gdzie ona jest?
– Skąd miałabym wiedzieć? – odpowiedziała chłodno Penelope. – Ten baron narkotykowy jeszcze nawet nie wyszedł z więzienia. Jak mogłaby nie żyć dobrze?
W oczach wpatrującego się w nią Caleba przemknął cień podejrzliwości. – Lepiej módl się, żeby żyło jej się dobrze. W przeciwnym razie sprawię, że wycierpisz po stokroć






