Sydney odwróciła się sztywno i zobaczyła Juliana opierającego się o futrynę jego drzwi. Jego ciemne oczy były utkwione w niej. Wyglądał, jakby dopiero co wziął prysznic, a wilgotne, czarne włosy opadały mu swobodnie na czoło. Pozbawiony swojej zwykłej ostrości, emanował swobodną, domową aurą. Wyglądał świeżo i rozbrajająco przystojnie.
Sydney poczuła się całkowicie pokonana. – Nadinterpretujesz.
N






