– Skąd wiesz… – wyrwało się Tysonowi, ale Scott uciszył go jednym ostrym spojrzeniem.
Nawet Scott poczuł błysk zaskoczenia. Wykrzykując rozkazy, by przywiązać Timothy'ego do drugiego krzesła, nie spuszczał wzroku z Sydney.
Była tylko podrzędną lekarką, a jednak jej umysł pozostawał precyzyjny, bystry i niezachwiany nawet w obliczu niebezpieczeństwa. Była znacznie twardsza niż rozpieszczone dziedzi






