languageJęzyk
Zakazana Partnerka Króla Likanów-placeholderZakazana Partnerka Króla Likanów

Zakazana Partnerka Króla Likanów

Autor: Aeliana Moreau

Czytaj
Ostatnia aktualizacja: 13 kwi 2026
100 Rozdziały
151.2K słów

Zapach drzewa sandałowego i lawendy zalewa moje zmysły – odurzający i wszechogarniający. Poddając się temu przyciąganiu, pozwalam, by zapach ten mnie prowadził, aż wreszcie tonę w parze burzowych, szarych oczu. – Przeznaczenie – wzdychamy jednocześnie. Zanim udaje mi się pojąć niedorzeczność tej sytuacji, jego usta wbijają się w moje w zapierającym dech, rozpaczliwym pocałunku. Ale jak to może dziać się naprawdę? Jeszcze nawet nie przeszłam przemiany. Nie można odnaleźć swojego przeznaczonego bez swojego wilka – to sprzeczne z jakimkolwiek prawem naszego gatunku. Jestem Freya Cabrera, córka Alfy watahy Tańczącego Światła Księżyca. Gdy zbliżają się moje osiemnaste urodziny, rodzina nieustannie naciska na mnie, abym zaakceptowała Betę naszej watahy. Ale moja dusza gwałtownie go odrzuca. Ponieważ każdej nocy zasypiam i oddaję się Alexandrowi – mojemu przeznaczonemu, który istnieje tylko w moich snach. A jednak, gdy wschodzi poranne słońce, jego unoszący się w powietrzu zapach uświadamia mi, że jest on przerażająco prawdziwy. Jestem Alexander, Alfa i Król Likanów. Przez całe stulecie szukałem swojej drugiej połówki, tylko po to, by spętała mnie starożytna klątwa Bogini Księżyca. Ukarany za grzechy moich przodków, mam zakaz spotkania z moją przeznaczoną na jawie, dopóki nie osiągnie ona pełnoletności. Mogę uczynić ją swoją jedynie w krainie snów. Freya nie jest jednak zwykłym wilkiem, a jej nadchodząca przemiana ujawni sekret, który może wstrząsnąć całym naszym światem. W obliczu jej zbliżających się osiemnastych urodzin, osaczają ją mroczne niebezpieczeństwa. Czy Freya okaże się dość silna, by przetrwać swoje przebudzenie, czy mrok pochłonie ją, zanim zdołam wyjść z jej snów?

Pierwszy rozdział

Dzisiejszy dzień zaczął się jak każdy inny. Obudziłam się o szóstej rano, wzięłam prysznic, umyłam zęby, uczesałam włosy i ubrałam się w dżinsy, niebieską koszulkę polo oraz trampki, po czym zeszłam na dół, by pomóc w przygotowaniu śniadania. W naszej wataże mój ojciec i matka, którzy są również Alfą i Luną, każą mojemu bratu i mnie pomagać w codziennych obowiązkach. Zazwyczaj takie prace w wataże wykonują omegi, ale u nas matka każe nam pomagać, ponieważ oboje z ojcem stwierdzili, że nie pozwolą, byśmy wyrośli na leniwe, do niczego nieprzydatne, rozpuszczone bachory, jak niektóre dzieci innych Alf i Lun. Nie mam nic przeciwko gotowaniu, ale niektórych innych rzeczy, takich jak pranie, wolałabym nie robić; jednak nie narzekam. Wszyscy tutaj pomagają, więc praca idzie szybciej, a potem mogę iść spędzić czas z przyjaciółmi.

Moi rodzice zawsze powtarzali nam, że żaden członek watahy nie jest lepszy od drugiego. Owszem, wszyscy mamy swoje rangi, a Alfy i Luny zawsze są na samym szczycie, tuż za nimi są Bety, a potem Gammy, ale to wcale nie oznacza, że pozostali nie są równie ważni. Mój ojciec nieustannie wbijał nam to do głów, odkąd tylko mój brat i ja nauczyliśmy się chodzić. Och, jakże to niegrzecznie z mojej strony, proszę, wybaczcie, że się nie przedstawiłam. Nazywam się Freya Karlotta Cabrera, córka Alfy Facundo i Luny Charlene Cabrerów z watahy Tańczącego Światła Księżyca. Mój brat to Nicholas James Cabrera, przyszły Alfa i mój największy wrzód na tyłku. Łączy nas relacja oparta na miłości i nienawiści, głównie dlatego, że ja nie znoszę jego przyjaciół, a on nie znosi moich.

Dobra, to nie do końca prawda. Z obu stron tak naprawdę jest po jednym przyjacielu, którego drugie z nas nie trawi. Najlepszy przyjaciel mojego brata i przyszły Beta, Zachariah Sams. Odkąd skończyłam szesnaście lat i zaczęłam nabierać kobiecych kształtów, bez przerwy mnie podrywa albo gapi mi się na piersi, kiedy do mnie mówi. Ten facet to kompletny świr, a mój brat zachowuje się tak, jakby to była moja wina, że jego przyjaciel jest zboczeńcem. W przeciwieństwie do niektórych innych wilczyc w tej wataże, zamierzam zachować siebie dla mojego przeznaczonego. Nigdy nie umawiałam się tu z żadnym chłopakiem i odmawiam robienia tego, dopóki nie dowiem się, kto jest moim przeznaczonym, o ile w ogóle znajduje się w tej wataże.

Nieustannie modlę się, by Zachariah nie okazał się moim przeznaczonym, ponieważ poważnie myślę, że bym go odrzuciła. Moim zdaniem ten facet nie nadaje się na partnera, a na dodatek przespał się z prawie każdą samicą w promieniu stu mil. Jeśli potrafi chodzić i ma piersi, to on na pewno już z nią spał, a szczerze mówiąc, mój brat wcale nie jest w tej kategorii lepszy. On jednak przynajmniej tworzy związki z kobietami, z którymi sypia, a nie zalicza tylko przelotne numerki jak Zach.

Wracając do tego, co mówiłam, moją najlepszą przyjaciółką jest Renee Boudreaux, którą kocham jak siostrę, ale ma jedną wadę... dziewczyna jest zakochana w moim bracie i święcie przekonana, że jest jej przeznaczonym. Doprowadza mojego brata do absolutnego szału, co bywa zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Chodzi za nim krok w krok, kiedy tylko nie spędza czasu ze mną, i przez cały tydzień wysyła mu prezenty. Może nie codziennie, ale wystarczająco często, by działać mu na nerwy, a to mnie niezmiernie bawi, bo... cóż, bo to irytuje mojego brata. Jesteśmy rodzeństwem, więc czyż nie powinniśmy czasem grać sobie na nerwach? Nie zrozumcie mnie źle, ja mogę grać mu na nerwach i robić rzeczy, by go wkurzyć, ale niech nikt inny nawet nie próbuje, bo będzie miał do czynienia ze mną. Mój brat i ja możemy drzeć ze sobą koty przez cały boży dzień, ale niech tylko ktoś zadrze z jednym z nas, a natychmiast odłożymy na bok wszelkie spory, by wspólnie zająć się sytuacją.

Po pomocy personelowi kuchennemu w przygotowaniu śniadania i zmywaniu po nim naczyń, nakładam sobie jedzenie na talerz i siadam, by zjeść, zanim będę musiała przygotować się do treningu. Zawsze mnie zdumiewało, dlaczego planują trening tuż po jedzeniu, ale nie kwestionuję metod mojego ojca, choć wydaje mi się, że powinniśmy z tym trochę odczekać. Wchodzi mój brat, lekko mierzwi mi włosy, po czym nakłada sobie porcję i siada po mojej prawej stronie. Warczę na niego cicho, po czym wracam do pakowania sobie bekonu do ust. On tylko chichocze, a potem zaczyna jeść.

Siedzimy w milczeniu przez dłuższą chwilę, po czym słyszymy wchodzących przyjaciół i, jak zwykle, Zach próbuje usiąść po mojej lewej stronie, podczas gdy Renee próbuje zająć miejsce po prawej stronie mojego brata. Oboje warczymy na nich jednocześnie, a oni powoli się zatrzymują i patrzą na nas. Mój brat odzywa się, zanim zdążę cokolwiek powiedzieć. „Zachariah, usiądź po mojej drugiej stronie, a ty, Renee, usiądź ze swoją przyjaciółką”. Po tych słowach po prostu wraca do jedzenia, a ja robię to samo. Łączy się ze mną telepatycznie i mówi, że musimy dziś wieczorem porozmawiać, a ja tylko kiwam głową na znak zgody, popijając sok pomarańczowy.

Do jadalni zaczyna wchodzić coraz więcej członków watahy, a ja zerkam na telefon i orientuję się, że muszę się przebrać i przygotować do treningu. „W porządku, ludziska, do zobaczenia na zewnątrz. Idę się przebrać i ruszam na plac treningowy”. Mój brat jedynie chrząka, Renee jest zbyt zajęta wpatrywaniem się w niego, by zwrócić na mnie uwagę, a Zach rzuca mi: „Na razie!”, nie odrywając przy tym wzroku od mojego ciała. Odwracam się i wbiegam po schodach do mojego pokoju na trzecim piętrze, zanim zrobię coś, przez co będę miała kłopoty, choć wcale nie będę tego żałować. Po przebraniu się w żółty biustonosz sportowy i czarne legginsy, na które założyłam czarne spodenki gimnastyczne oraz trampki, zbiegłam na dół i zobaczyłam, że wszyscy opuścili już stół śniadaniowy. Wybiegam tylnymi drzwiami domu watahy, kieruję się na plac treningowy i znajduję sobie miejsce na trawie, by zacząć się rozciągać.

„Hej, mogę pomóc ci rozciągnąć te mięśnie nóg, jeśli tylko chcesz”. Przewracam oczami, podnoszę wzrok i widzę Zacha patrzącego na mnie z góry.

„Nie, dziękuję, Zach. Dobrze mi idzie rozciąganie w pojedynkę, ty też powinieneś iść to zrobić. Znaczy, chyba nie chciałbyś dostać dziś skurczu podczas walki”. Uśmiecham się do niego złośliwie i kontynuuję ćwiczenia.

„Ja już się rozciągałem i przyszedłem tylko sprawdzić, czy nie mógłbym ci w czymś pomóc”. Taa, jasne, stary. Jakbym kiedykolwiek pozwoliła ci położyć łapy na jakiejkolwiek części mojego ciała.

„Zach, nie wiem, jak to ująć w miły sposób, więc powiem to najprościej, jak się da, i miejmy nadzieję, że tym razem to do ciebie dotrze. Nie żywię do ciebie absolutnie żadnych uczuć i nie zamierzam iść z tobą na randkę. Zachowuję wszystkie swoje pierwsze razy dla mojego przeznaczonego, kiedykolwiek go spotkam. Nie mówię tego, żeby cię zranić, ani dlatego, że jesteś przyjacielem mojego brata, a tak szczerze, nie jesteś jedynym, któremu to powiedziałam, więc nie bierz tego do siebie. Nie interesuje mnie nikt poza moim przeznaczonym”.

Czytaj