RYAN
Wsunąłem ręce do kieszeni, a moje kroki odbijały się echem od bruku, gdy zostawiłem Violet w ogrodzie. Wyglądała tam cholernie idealnie, skąpana w miękkim blasku lampionów, a jej włosy łapały delikatny powiew wiatru. Przez chwilę zawahałem się, niechętnie zostawiając ją samą. Potrafiła sprawić, że czułem się, jakby grawitacja przestała mnie trzymać, i szczerze mówiąc, cholernie mnie to przera






