AMELIA
Obudziłam się tego ranka, a Lachlana już nie było w łóżku. Moje ręce dotknęły jego strony łóżka i napotkały chłód i pustkę. Z wyjątkiem jednej białej róży. Uśmiech rozpromienił moją twarz, gdy podniosłam łodygę. Przysunęłam kwiat do nosa i głęboko wciągnęłam powietrze do płuc.
Minęły trzy tygodnie, odkąd Lachlan i ja się pogodziliśmy, i od tamtego dnia każdego ranka zostawiał obok mnie w łó






